Spotkanie HGRM 2005-12-(16-18) [30 pkt.] - Harcerska Grupa Ratowniczo-Medyczna PIASECZNO
Aby zobaczyć tutaj obiekt pobierz plug-in wyświetlający animację FLASH
Start
O Nas
Kalendarium
Galeria
Wyszukiwanie
Kontakt
Oferta
Spotkanie HGRM 2005-12-(16-18) [30 pkt.]
16 Gru 2005, 01:00
Sprawy organizacyjne (czyli ustalenia i decyzje, o których wszyscy powinni wiedzieć).
Pod głosowanie poddaliśmy kilka pilnych decyzji dotyczących dalszego działania grupy. Podjęliśmy decyzję o zmianie serwera i co za tym idzie adresu grupowej strony. Decyzję uzasadnia fakt iż nowy serwer ma być w ogólnym rozrachunku tańszy i pojemniejszy. Już wkrótce na stronie ma się pojawić informacja o zmianie adresu, żeby nasi wielbiciele nie czuli się zagubieni
Zostały ustalone i podane do wiadomości terminy kluczowych działań grupy na najbliższy czas (tj. do końca stycznia).
Podjęliśmy decyzję, że udział w kursach pierwszej pomocy będzie punktowany w kategorii „inne”. I to zarówno dla kadry pomocniczej jak i dla instruktorów. Udział w całym kursie to 10 pkt. Jeśli chodzi o szkolenia i warsztaty to do punktacji liczą się tylko te ratownicze i pokrewne. Czyli np.: KSRG jest ok., linówka się łapie ale warsztaty wędrownicze już nie. No i oczywiście liczą się kursy odbyte w okresie podlegającym weryfikacji.
Zaplanowaliśmy sobie kolejną akcję zarobkową. Zobaczymy co z niej wyjdzie.
No i najbardziej emocjonująca decyzja. Po tajnym głosowaniu, przy udziale komisji skrutacyjnej w postaci Norberta, przewagą jednego głosu podjęliśmy decyzję, że nazwa grupy nie ulegnie zmianie. Może to i dobrze skoro groziła nam nazwa „krwiopijca po arabsku” albo „to długa historia”. Oficjalna nazwa grupy brzmi więc nadal Harcerska Grupa Ratowniczo – Medyczna „Piaseczno”.
Zagadnienia merytoryczne (czyli powtórka podstawowych wiadomości ratowniczych).
Ćwiczyliśmy trochę ewakuację a dokładnie wkładanie i unieruchamianie poszkodowanego na desce. Opracowaliśmy strategię przypinania poszkodowanego, który zdecydowanie sobie tego nie życzy.
Mieliśmy też ćwiczenia z pozoracji urazów. Okazuje się, że zdolności plastyczno – kosmetyczne mamy zdecydowanie większe niż zdolności kulinarne. Ale obrażenia jak na pierwszy raz wyszły całkiem niezłe. Powinny wkrótce być w galerii.
Nowości (czyli rozszerzenie wiadomości ratowniczych).
Zdecydowaną nowością są Wytyczne 2005 ERC. Podobno od stycznia mają być uwzględnione w konspektach HSR. Pożyjemy – zobaczymy. A zmiany już znamy.
Do resuscytacji przystępujemy gdy poszkodowany jest nieprzytomny i nie oddycha prawidłowo. Aktualny schemat wygląda następująco:
oceń bezpieczeństwo → sprawdź przytomność → wołaj o pomoc, zatrzymaj przechodnia → udrożnij drogi oddechowe, sprawdź oddech → wezwij pogotowie → wykonaj 30 uciśnięć klatki piersiowej → kontynuuj w seriach 30 uciśnięć : 2 oddechy.
Co się zmieniło? Zrezygnowano z dwóch wstępnych oddechów ratowniczych oraz z ponownego badania oznak krążenia. Nie jest konieczna kontrola jamy ustnej przed udrożnieniem dróg oddechowych. Mamy 30 uciśnięć w serii ( a nie 15 jak do tej pory). Uciśnięcia wykonuje się „na środku klatki piersiowej”, zrezygnowano z czasochłonnego odmierzania miejsca. Oddech ma trwać jedną sekundę (a nie dwie jak do tej pory). Przerywamy RKO, żeby skontrolować stan poszkodowanego tylko wtedy kiedy poszkodowany zacznie prawidłowo oddychać.
Inne (bez komentarza).
Wszystko zaczęło się od piątkowego „Świeczowiska” w piaseczyńskim domu kultury. Część imprezy poświęciliśmy wprawdzie na ładowanie, wożenie i rozładowywanie sprzętu, ale nie takie rzeczy już się w życiu robiło. Potem mogliśmy spokojnie posłuchać rewelacyjnego recitalu i poświęcić trochę czasu na pogawędki ze znajomymi. A na nockę wybraliśmy się do zaprzyjaźnionej szkoły na Szpitalnej. Mimo tego iż szkoła była zaprzyjaźniona wcale nie było łatwo się do niej dostać. Podczas przechodzenia przez płot tylko raz mijała nas policja. Ale w końcu byliśmy na miejscu. Suszenie ciuchów, kolacyjka, oglądanie zdjęć i długie rodaków rozmowy zajęły nam czas bez reszty. A sporo po północy nawiedził nas sam komendant hufca.
Sobota upłynęła nam na ćwiczeniach, warsztatach, dyskusjach i głosowaniach. Skład ekipy zmieniał się w zależności od godziny, a najwięcej było nas oczywiście podczas obiadu. Jedliśmy nawet pizzę ze specjalną dedykacją. A późnym wieczorkiem wyruszyliśmy uratować świat przed krokodylami i innymi potworkami. I tej nocy nie dane nam było pospać. Nie wiedzieć czemu znamy się już tyle czasu a cały czas odczuwamy gwałtowną potrzebę integracji
W niedzielę mieliśmy późne śniadanko wigilijne. Dużo ludzi, dużo dobrego jedzonka, dużo życzeń, dużo prezentów i bardzo dużo świątecznej atmosfery. Fajnie było. Mam nadzieje, że spotkamy się w podobnym składzie za rok. A po śniadanku nie pozostało nam nic innego jak posprzątać po sobie, pożegnać się i rozjechać się do domów. Mamy nadzieję, że tym razem nic po nas w szkole nie zostało