Obstawa medyczna Emmet Cross Country 4 2005-12-(2-4) [25 pkt.] - Harcerska Grupa Ratowniczo-Medyczna PIASECZNO
Aby zobaczyć tutaj obiekt pobierz plug-in wyświetlający animację FLASH
Start
O Nas
Kalendarium
Galeria
Wyszukiwanie
Kontakt
Oferta
Obstawa medyczna Emmet Cross Country 4 2005-12-(2-4) [25 pkt.]
02 Gru 2005, 01:00
Kiedy? 02 – 04 grudnia 2005 roku. Gdzie? Soczewka koło Gostynina. Co? Emmet Cross Country4. Czyli co? Organizatorzy reklamowali swoją imprezę jako propozycję dla „zupełnie początkujących miłośników ekstremy, specjalistów od walki w terenie jak i doświadczonych napieraczy”. Gra była połączeniem biegu na orientację, rajdu rowerowego, spływu kajakowego i zadań specjalnych z technik linowych. Brzmi groźnie. Ale zacznijmy od początku.

Od piątku rano uczestnicy zjeżdżali do bazy mieszczącej się w miejscowości Soczewka koło Gostynina. Miejsce to zostało wybrane ze względu na niezwykłe walory turystyczne i przyrodnicze okolicy. Najbliższe otoczenie Gostynina to ponad 9000 ha lasów i ok. 60 jezior, z których największe jest Jezioro Lucieńskie. W celu ochrony walorów przyrodniczych północna część ziemi gostynińskiej została włączona w system Gostynińsko – Włocławskiego Parku Krajobrazowego. Są tu idealne tereny do uprawiania turystyki pieszej, rowerowej i konnej. Atrakcyjna turystycznie jest też południowa część ziemi gostynińskiej. Występują tu dwie malownicze doliny rzeczne, rozległe kompleksy leśne oraz zabytki kultury. Jednym słowem miejsce idealne na potrzeby ekstremalnej gry terenowej.

Uczestnicy mieli do wyboru trzy trasy różniące się długością i poziomem trudności. Dla początkujących przeznaczona była trasa „Speed 29 km”. Zawodnicy mieli do pokonania ok. 13 km na rowerze i ok. 19 km biegiem. Oczywiście trasa podzielona była na odcinki wyznaczane punktami kontrolnymi, które trzeba było odnaleźć przy pomocy mapy, busoli i umiejętności własnych. Po drodze czekały zadania specjalne w postaci siatki wspinaczkowej i mostu linowego. Na pokonanie trasy zawodnicy mieli 6h. Dla średnio zaawansowanych przygotowana została trasa „Hard 49 km”. Tutaj do przejechania było ok. 25 km i tyle samo do przebiegnięcia. Oprócz siatki wspinaczkowej i mostu linowego trzeba było jeszcze pokonać część trasy drogą wodną, kajakiem. Limit czasu wynosił 12 h. I wreszcie dla najbardziej doświadczonych zawodników przygotowano trasę „Extreme 99 km”. Ok. 40 km na rowerze, ok. 50 km. biegiem, siatka wspinaczkowa, most linowy, kajak i to wszystko w max. 17 h.

Mimo wysokich wymagań i sporego progu trudności wszystkie trasy cieszyły się dużym zainteresowaniem. W sobotę o 10:30 wystartowały wszystkie trasy i zawodnicy ruszyli do akcji. Na pierwszy ogień poszły rowery. Już po chwili w całym lesie można było napotkać szalonych rajdowców pędzących w poszukiwaniu punktów kontrolnych. Nie powstrzymały ich ani przeciwności terenu, ani oblodzona nawierzchnia, ani nawet wyśrubowane limity czasowe w jakich otwarte były poszczególne punkty kontrolne. Po znalezieniu wszystkich punktów zawodnicy ruszali do strefy zmian i po pierwszym przepaku ruszali spróbować swoich sił w starciu z zadaniami specjalnymi. Siatka linowa nie stanowiła dla nich większego problemu, tak samo jak most linowy. Problemy pojawiły się dopiero na punkcie wodnym. Ze względu na niska temperaturę oblodzenie jeziora było tak duże, że przemieszczanie się kajakiem było praktycznie niemożliwe. Wprawdzie dało się przesuwać do przodu krusząc przed sobą lód za pomocą wiosła ale zachodziła uzasadniona obawa, że w tym tempie gra nie zakończy się do następnego tygodnia. Ku ogromnemu rozczarowaniu zawodników organizatorzy byli zmuszeni do zamknięcia tej części trasy. Po pokonaniu wszystkich zadań specjalnych i kolejnym przepaku zawodnicy ruszali zmierzyć się z ostatnią częścią trasy, tą do pokonania pieszo. Uzbrojeni w mapy wyruszali walczyć z pomysłowością organizatorów w ukrywaniu punktów oraz z własnymi możliwościami fizycznymi i psychicznymi. Pierwszy zawodnik trasy „Speed” przybył na metę po 3 godzinach i 10 minutach. Liderom trasy „Hard” dotarcie do mety zajęło 5 godzin i 57 minut. Pierwsi zawodnicy z trasy „Extreme” pojawili się na mecie po 11 godzinach. Uznanie należy się także zawodnikowi, który pomimo nocy, marznącej mżawki i kontuzji postanowił przejść trasę do końca i pojawił się na mecie po 18 godzinach zmagań.

Harcerki i harcerze z HGR – M wzięli czynny udział w tej imprezie. Wprawdzie nie znalazł się odważny gotowy wystartować na którąkolwiek z tras ale nasz wkład w imprezę był niemały. Zaraz, zaraz! Zwracam honor. Ruda od samego początku upierała się, że wolałaby wystartować w tej imprezie niż ją organizować. Odważna się więc znalazła, tylko na zgłoszenie było już za późno Całą grę oglądaliśmy z punktu widzenia obsady punktów kontrolnych. Czternaścioro dzielnych harcerek i harcerzy spędziło cały dzień i spory kawałek nocy w lesie, walcząc z zimnem, deszczem i sennością. A wszystko to po to by na każdym punkcie zawodnicy zostali przywitani, zarejestrowani i zmotywowani do dalszego działania przez absolutnie profesjonalną i jedyną w swoim rodzaju obsługę Nasza ekipa wraz z zaprzyjaźnionymi ratownikami i ratowniczkami zapewniała także obstawę medyczną całej imprezy. Nad przebiegiem gry czuwał też sprawnie zespół organizatorów z Emmet Team koordynując działania, obsługując biuro start i metę w jednym, pilnując „chipków” (spytajcie Karola jak to było) oraz wożąc przemyślnie ponumerowanych harcerzy na różne punkty według taktycznie skonstruowanego i wysoce podstępnego systemu zmianowego. Trzeba było tam być, żeby to zrozumieć.

A w kwietniu czeka nas prawdopodobnie powtórka z rozrywki. Jedyna nasza nadzieja w tym, że noce będą już cieplejsze…

 

 

 

Artykuł opublikowany w „Na Przekór Schematom” nr 8(21) z grudnia 2005r.